Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOBIETA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOBIETA. Pokaż wszystkie posty
"Zabójcze ajlawiu" Iwona Mejza, Alina Polak - Woźniak.

"Zabójcze ajlawiu" Iwona Mejza, Alina Polak - Woźniak.

Zgłaszając się do recenzji książki "Zabójcze ajlawiu" nie miałam ani chwili zwątpienia. Opis wystarczył mi do podjęcia decyzji i powiem szczerze, nie zawiodłam się ani przez chwilę. 

Pocztowa afera kryminalna!

Pewnego dnia pracownicy poczty w Zatońsku odkrywają w archiwum zwłoki swojej koleżanki. Justyna Wolińska, aktualnie pilnie rozglądająca się za partnerem życiowym, włącza się aktywnie w śledztwo. W tym samym czasie na stare śmieci wraca dziennikarz Przemek Grzebiński, chcący odkryć tajemnicę śmierci sprzed lat. Jak w zalewie pocztowych ploteczek, romansów i tajemnic znaleźć mordercę? 

Kilka słów o autorkach, które na prawdę wykonały kawał fajnej roboty:

 Iwona Mejza – autorka komedii kryminalnych „Wyszedł z domu i nie wrócił” oraz „Przepis na zbrodnię”, współautorka powieści „Oświęcim Praga” i antologii „Kryminalna 13”. Współtwórczyni projektów propagujących historię rodzinnego miasta. Autorka scenariusza literackiej gry miejskiej „Kryminalne zagadki Oświęcimia – Tajemnica Hotelu Herz”. Z przekonania optymistka, dla której szklanka jest zawsze do połowy pełna, z zamiłowania ogrodniczka, przesadzi, dosadzi, przekopie. Uważa, że praca w ogrodzie sprzyja obmyślaniu fabuł kolejnych powieści. Prowadzi blog: www.inkella.blogspot.com

Alina Polak-Woźniak – pracuje w zielonogórskim muzeum. Specjalizuje się w odczytywaniu starych dokumentów, rękopisów i pamiętników. Interesuje się historią Zielonej Góry, a szczególnie jej winiarskimi tradycjami. W wolnych chwilach wręcz pochłania powieści i seriale kryminalne, o ile pozwoli jej na to biała kotka Misia o jednym oku niebieskim, a drugim złotym.

Jest to druga książka, którą przeczytałam, gdzie autorów jest dwóch. Szczerze mówiąc, podoba mi się taka opcja. Obie napisały przyjemną historię, która jest niezwykle ciekawa. Niemal do końca trudno jest się domyślić, kto zabił i dlaczego? Dla mnie rozwiązana zagadka była totalną niespodzianką. Co najlepsze nie takiego zakończenia w przypadku Justyny się spodziewałam, no ale... Autorki mają lekkie pióro, dzięki czemu całą historię czytało się łatwo i przyjemnie. Taki rodzaj książek uwielbiam czytać jesienią. Dlaczego? Otóż są idealne na chłodne wieczory, będąc pod kocykiem przy kubeczku herbaty. Z ogromną chęcią przeczytam inne pozycje z pod pióra obu Pań, a Wam jeśli lubicie lekkie opowiadania z nutką romantyzmu i nieco większą nutką kryminalnych zagadek szczerze polecam "Zabójcze ajlawiu".

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Oficynka oraz Dominice Smoleń.

 

"To jak szefie?" Dominika Smoleń.

"To jak szefie?" Dominika Smoleń.

Dominika Smoleń to autorka, która w niezwykły sposób potrafi nas przenieść do świata swojej wyobraźni. "To jak szefie?" to kolejna jej książka, po którą z chęcią sięgnęłam. Zanim przejdę do moich odczuć po przeczytaniu oto opis z okładki.
Zuzanna zakończyła niedawno burzliwy związek. Dziewczyna postanawia zmienić pracę, gdyż jej niewierny (były już) facet jest zatrudniony w tym samym miejscu. Szybko okazuje się, że czeka na nią idealna oferta, gdzie proponują bardzo dobre pieniądze, ale w pakiecie otrzymuje się towarzystwo irytującego szefa - Tymoteusza. Mężczyzna chciałby – wręcz na siłę – zaprzyjaźnić się ze wszystkimi pracownikami, ale Zuzanna nie zamierza wikłać się w miejscu pracy w jakiekolwiek relacje, które wychodzą poza strefę profesjonalizmu. Jak zareaguje na to Tymoteusz, którego kobieta zaintrygowała już przy pierwszym spotkaniu? Czy Zuzanna, która z uporem maniaka tworzy wokół siebie nieprzekraczalne granice, odnajdzie się w nowym miejscu?

„To jak, szefie?” to historia o tym, że warto uwierzyć w miłość, która w każdej chwili może spaść na nas niczym grom z jasnego nieba.

Po raz kolejny nie zawiodłam się na Dominice, której lekkie pióro ułatwia czytanie i utożsamienie się bohaterami. Przedstawiona historia jest idealna na wieczór do relaksu i wyciszenia. W trakcie czytania stwierdziłam, że nieoczekiwany zwrot akcji i pojedyncze wulgaryzmy sprawiły, że dialogi były bardziej naturalne. Romans w pracy, śmierć bliskiej osoby i skomplikowane połączenia, które sprawiają że historia jest jeszcze bardziej prawdziwa. Niestety bohaterka wydaje się być niezdecydowana i nie potrafi postawić na swoim, z jednej strony unika biurowego romansu a z drugie do niego lgnie. Wszystko zaczyna się od rezygnacji z pracy przez Zuzannę tuż po zdradzie swojego chłopaka , z którym pracuje. Szukając nowej pracy trafia na ogłoszenie pewnego Tymoteusza z kancelarii notarialnej, jak się później okazuje po niekoniecznie udanej w rozmowie kwalifikacyjnej Zuzanna postanawia jednak do pracy przyjść. Tymoteusz jest przystojnym, młodym notariuszem który koniecznie chce się z Zuzanną zaprzyjaźnić w miejscu pracy i nawet ciut więcej, na co Zuzanna niechętnie przystaje. Oprócz Tymoteusza i Zuzanny, wśród bohaterów możemy znaleźć jej przyjaciółkę Karolinę i jej małego synka. 

Rozdziały podobnie do poprzedniej książki, podzielone zostały na historie z perspektywy Tymoteusza i Zuzanny. Daje nam to jeszcze szerszy pogląd na sytuację i ich relacje. Każdy z bohaterów może przedstawić swoją wizję i swoje emocje. Taki sposób pisania bardzo mi odpowiada, polubiłam taki styl i rozkład rozdziałów. Dla osób lubiących książki z odrobiną pikanterii, dramatu ale również romantyzmu książka przypadnie do gustu. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WasPos oraz Dominice Smoleń. 

"Gangsterska gra" Dominika Smoleń - recenzja.

"Gangsterska gra" Dominika Smoleń - recenzja.

Kiedy dotarła do mnie tytułowa "Gangsterska gra" z zapałem zabrałam się za czytanie. Już po przeczytaniu "Leć, motylku!" polubiłam pióro Dominiki Smoleń. Książkę czyta się łatwo i przyjemnie, napisana jest w ciekawej koncepcji, podzielona na rozdziały Eriki i Maksymiliana, głównych bohaterów. Zanim jednak więcej Wam powiem, poniżej opis z okładki.

Maksymilian ma niebawem objąć funkcję bossa w swojej familii, która od lat zajmuje się nielegalnymi interesami. Biznes idzie świetnie, jego rodzinie prawie nic nie zagraża. W dodatku wkrótce ma poślubić przepiękną Jasmine, a małżeństwo zapewni mu jeszcze większą władzę. Pewnego dnia na jego drodze staje Erika - słynąca z ciętego języka pisarka erotyków i barmanka w klubie należącym do Maksa. Swoimi niewybrednymi ripostami przyciąga uwagę szefa, który czuje się zaintrygowany kobietą z pazurem, tak inną od jego narzeczonej. Mężczyzna obiecuje sobie, że przed ślubem przynajmniej raz prześpi się z Eriką, żeby wypędzić ją ze swoich myśli. Problem w tym, że nie wszystko idzie zgodnie z jego planem. 

Cała historia wciągnęła mnie od samego początku, ale to nie oznacza, że nie ma  żadnych minusów. Niestety momentami denerwowała mnie Erika, która sama sobie zaprzeczała. Z jednej strony jej cięte riposty i jasno określone cele, że nigdy mu się nie odda. Z drugiej fascynacja Maksem była tak wielka, że nie potrafiła się tak po prostu odciąć. Postać Maksa była już bardziej zdecydowana, od początku jego pragnienia były jasno określone. Oboje tworzą całkiem fajną parę, której od początku nie jest dane być razem, nawet jeśli do siebie pasują. Ona pisarka, kelnerka, a on przyszły szef mafii, który ma się ożenić z inną. Życie dla nich nie jest takie proste, zwłaszcza, że po drodze dzieją się inne niespodziewane wydarzenia. Wszystko to łączy się w pasującą do siebie całość. Podział rozdziałów z perspektywy Maksymiliana i Eriki dodał całości pikanterii. 

Niespodziewane było dla mnie zakończenie. Epilog wbił mnie w fotel i nie wiedziałam co myśleć. Dlatego też za recenzję zabierałam się dobry tydzień. No bo jak to ugryźć w całość ? Dominika Smoleń "rozwaliła system", książkę zakończyła genialnie i na prawdę gorąco zachęcam do przeczytania.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WasPos oraz Dominice Smoleń.


"Karuzela" Justyna Balcewicz - recenzja

"Karuzela" Justyna Balcewicz - recenzja

To druga książka Justyny Balcewicz, która bardzo przypadła mi do gustu, tym razem jednak jest dla starszych odbiorców. Poprzednia "Na tropie złodzieja psów" wciągnęła nie tylko mnie, ale także moich synów. Śmiało mogę stwierdzić, że autorka pisze rewelacyjne książki dla dzieci, młodzieży ale również dla starszych czytelników. 

Co nieco o książce;

Życie to wieczna karuzela! Porywająca opowieść o zawirowaniach losu i pogoni za szczęściem.

Dla Kasi to fatalny dzień: najpierw traci pracę, potem chłopaka. Zostaje jej kanapa u przyjaciółki, jak za czasów studenckich. Ale dosyć tego! Kasia decyduje, że już pora na kasę, karierę i przyszłościowego faceta. Świat wielkich szans oślepia, tylko czy to błysk szlachetnego kruszcu czy taniej błyskotki?

Ponieważ książka to "dwie historie, dwa pokolenia i jedno pragnienie..." ma też niejako dwa opisy, drugi dotyczy drugiego bohatera:

Tadzio już w dzieciństwie dostrzega możliwości, jakie dają pieniądze. Dlatego wyznacza sobie jasny cel: bogactwo. Gdy zakochuje się w niedostępnej Ninie, obiecuje jej, że zostanie milionerem. Czy okazjonalny interes da mu taką możliwość?


Książka to historie dwóch osób, podzielone na opowiadania z ich życia. Młodej i ambitnej Kasi, której życie wywraca się do góry nogami oraz Tadzia, którego poznajemy od momentu jego narodzin po późniejsze lata. Cechą wspólną naszych bohaterów jest chęć bogactwa. Rozdziały dotyczące poszczególnych postaci się przeplatają. Raz mamy nieco informacji o Kasi, aby następny rozdział opowiadał nam o urodzeniu i dorastaniu małego Tadzia. Jest to bardzo ciekawe i innowacyjne podejście do tematu. Dzięki takiemu podziałowi, nie ma nudy w czytaniu. Każdy rozdział wciąga tak samo bardzo, czytając o Kasi, zastanawiałam się co będzie w kolejnym rozdziale o Tadziu i odwrotnie. Autorka taką formą książki, skutecznie wzbudziła we mnie zainteresowanie. Początkowo poznajemy życie Tadzia oraz zmiany jakie zachodzą u Kasi. Każdy z nich przeżywa swoje historie na swój sposób. Pod koniec całej historii Kasia poznaje Tadzia, a raczej Tadeusza, który jest od niej starszy. Czy to spotkanie wpłynie na nich oboje? Przeczytajcie to się dowiecie.
Osobiście jestem zadowolona z przeczytanej pozycji. Jest wyjątkowa w swoim całokształcie, od formy wydania, przez sposób przedstawienia postaci po samo zaskakujące zakończenie. Wydawała się gruba i ciężka, ale to tylko wrażenie. Wydawnictwo Skrzat zadbało o jasne i przejrzyste strony z wyraźną czcionką. Lekkie pióro autorki sprawiło, że czytało się przyjemnie. Czytając odniosłam jedno wrażenie, że naszym życiem kierują pieniądze i miłość, niekoniecznie w takiej kolejności. Kreacje postaci są bardzo realistyczne, od początku miałam wrażenie, że takich Katarzyn na świecie może być wiele, które pną się po szczeblach kariery w poszukiwaniu szczęścia w pieniądzach. 
Czy warto po nią sięgnąć? Jeśli lubicie książki obyczajowe z tajemnicą w tle, to tak, ponieważ nasze życie to wieczna karuzela, a ta pozycja to porywająca opowieść o zawirowaniach losu i pogoni za szczęściem.

Bardzo dziękuję za współpracę Dominice Smoleń oraz Wydawnictwu Skrzat za przesłany egzemplarz książki. 
"Kronika Czarownic. Pokolenia widzących" Andrzej F. Paczkowski - recenzja.

"Kronika Czarownic. Pokolenia widzących" Andrzej F. Paczkowski - recenzja.

"Kronika Czarownic" opowiada o losach kobiet z niezwykłego rodu, potrafiących więcej niż zwykli ludzie.

Czy wędrówka do norweskiej doliny będzie miała wpływ na losy kobiet z niezwykłego rodu czarownic?

Jak tylko zobaczyłam okładkę i przeczytałam opis wiedziałam, że książka mi się spodoba. Nie pomyliłam się ani trochę, wciągnęła mnie tak bardzo, że nic innego się nie liczyło, tylko czytanie. 

Historia rozpoczyna się w 1581 roku w Norwegii, w momencie ataku dżumy. Ingrid została sama na świecie, wszyscy z jej rodziny umarli na zarazę. Pewnej mroźnej nocy kobieta rodzi dziecko. Aby uratować życie córki, wybiera się do lasu do chatki, w której żyje stara czarownica Zorina. Ingrid udaje się zaprzyjaźnić z kobietą. Uczy się, jak pomagać chorym oraz jak sporządzać leki i maści.  Widzi też dusze zmarłych.

 Pewnego dnia ponownie spotyka kata, człowieka, który jest ojcem jej dziecka. Oboje marzą o spokojnym życiu, jednakże w Norwegii panuje polowanie na czarownice, a Ingrid zostaje oskarżona o czary. Oboje uciekają do obdarzonej złą sławą doliny, gdzie panuje smutek i nierozpoznane zło. Kiedy udaje im się wreszcie opuścić dolinę, okazuje się, że życie nie będzie dla nich łaskawe, bo zabierze im wszystko, co ważne... Zawikłane losy zawiodą ich do Polski To właśnie tutaj zostanie założona nowa dolina, w której osiądą kolejne pokolenia.

Historia, jak w opisie zaznaczono rozpoczyna się w 1581 roku, w czasie panowania dżumy. Podobnie rozpoczyna się historia w innej serii książek o rodzinie czarownic i czarowników z norweskiej krainy. Autor w ciekawy sposób wykorzystał kilka elementów z "Sagi o ludziach lodu", bo o niej mowa, co dało całej historii świeżości i jeszcze lepiej osadziło ją w czasie. Dla mnie to duży plus, ponieważ sagę kocham od pierwszego razu, gdy ją tylko przeczytałam a minęło ponad 16 lat. Tamta historia również rozpoczyna się XVI wieku w Norwegii, w czasie ataku dżumy. Wracając jednak do naszej bohaterki i jej życia opisanego w książce, muszę przyznać, że niczego mi nie brakowało. Ani szczegółów wyglądu, otoczenia itp., ani opisów wydarzeń. Każdy element jest idealnie dograny i w odpowiedniej ilości. Dzięki temu mamy sposobność do zastanowienia się, co przyniesie przyszłość. Jak poradzą sobie z polowaniem na czarownicę, czy też  z odnalezieniem swojego miejsca na ziemi. Oprócz ucieczki przed polowaniem na czarownice, mamy wątek miłosny, dodający nieco pikanterii całości. Najciekawsze jest zakończenie, które nie dość, że nas zaskakuje to jeszcze sprawia, że z niecierpliwością czekamy na drugi tom książki.

 Jest to pierwsza pozycja autorstwa Andrzeja F. Paczkowskego, którą miałam przyjemność czytać, ale mam nadzieję, że nie będzie ostatnia. Na pewno sięgnę po drugi tom tej książki.

 

Dziękuję wydawnictwu WasPos za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej książki. Dzięki Wam poczułam tę magię wypływającą z książek. "Kronika Czarownic. Pokolenie widzących" warta jest uwagi i swoich dobrych opinii w internecie. Swoją książkę już przekazałam dalej osobom, które tak jak ja lubią wyjątkowe historie.


"Dom, który widział zbyt wiele" Aneta Grabowska - recenzja

"Dom, który widział zbyt wiele" Aneta Grabowska - recenzja


Wydawnictwo Skrzat kojarzy mi się głównie z książkami dla dzieci, ewentualnie młodzieży. Tym razem jednak wpadła mi ręce pozycja dla nieco starszych osób. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, fajna okładka, wciągający opis i do tego czcionka, dzięki której dobrze się czyta. Skoro wspomniałam o wciągającym opisie, to nie mogę Wam go nie zacytować :

Monika i Dawid to małżeństwo połączone szczerym, pełnym uniesień i namiętności uczuciem. Uzupełniają się zarówno prywatnie,jak i zawodowo, a do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. Pewni swojej pozycji w firmie przenoszą się a wieś, by odetchnąć od miejskiego zgiełku. Okazuje się jednak, że dom, który kupują, kryje wiele tajemnic z przeszłości - na czele ze zniknięciem przed laty córki sąsiadów. Kiedy Dawid znajduje stary zeszyt z rozważaniami o chorej, wypaczonej wizji miłości,oddala się od Moniki. W idealne na pozór małżeństwo wkradają się sekrety i kłamstwa.

Czy młodzi przetrwają tę ciężką próbę? Kto jest autorem dziwnych zapisków? Jakie tajemnice kryje dom, który widział zbyt wiele? Sama w trakcie czytania zaczęłam zadawać sobie te i jeszcze inne pytania, chociażby czy uda się im posiadać wymarzone dziecko?

Aneta Grabowska- autorka powieści obyczajowych oraz utworów skierowanych do młodych czytelników. Prywatne mama małej Zosi, ucząca się żyć z dala od miejskiego zgiełku, do którego przywykła. (źródło: https://lubimyczytac.pl/autor/165282/aneta-grabowska )

Można powiedzieć, że książkę połknęłam w całości. Po prostu przepadłam i  w cale nie jest to jej wada, wręcz przeciwnie. Jestem zachwycona, zwłaszcza lekkością pióra autorki. Długość rozdziałów jest idealnie dopasowana na krótkie przerwy, np. na zrobienie kawy. Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawia historię głównych bohaterów. Niby poznajemy ich w chwili wprowadzenia się do wymarzonego domu, ale w trakcie książki autorka wplata przeróżne historie z ich życia, dzięki czemu wiemy o nich jeszcze więcej. Mnie opowieść wciągnęła i to bardzo, a samo zakończenie bardzo zaskoczyło. Gorąco Wam ją polecam, a Wydawnictwu Skrzat dziękuję za możliwość recenzji.

FEMMELUXE - wygoda przede wszystkim.

FEMMELUXE - wygoda przede wszystkim.

Od dłuższego czasu polubiłam się z firmą FemmeLuxe. Na ich stronie można znaleźć duży wybór ubrań na każdą okazję. Przyznam się, że dawno nie miałam takiego problemu co wybrać, ponieważ dużo rzeczy mi się podobało. Od wiosennych dresów, po komplety i seksowne body. Wybór jest naprawdę spory i zachęcam Was chociaż do przeglądnięcia poszczególnych działów. Zacznijmy od sportowych zestawów, które znajdziecie pod hasłem: Knitted Loungewear, Ribbed Loungewear, Ladies Loungewear czy też Knitted Co-Ord. Na wiosenny out fit proponujemy różowe joggersy: Pink Joggers , czy też czarne body : Black Bodysuit. 

Jak wspomniałam miałam wyzwanie żeby wybrać coś idealnego na wiosnę, a ponieważ uwielbiam wygodę i kiedy jest mi ciepło zdecydowałam się na luźny sweter , zestaw sweter i spódnica oraz dres Maria, który już mam ale bordowy. Jest to wyjątkowo udany zestaw i całe zamówienie przypadło mi do gustu, a wybrane ubrania na pewno będę często nosić. 


Jeśli chodzi o poszczególne elementy przesyłki, to zacznę od beżowego swetra w grube prążki. Na modelce jest ewidentnie dłuższy, u mnie sięga do połowy pośladków ale w niczym mi to nie przeszkadza. Gdybym się zdecydowała na większy rozmiar, pewnie też byłby dłuższy, ale wybrałam 6/8 co za tym idzie, jest ciut krótszy i opięty. Po bokach mamy rozcięcia, dzięki którym sweter zyskuje dodatkowe punkty. Nawet mojej mamie przypadł do gustu i chętnie zamówię jej taki, jednak nieco większy. Jest to mój drugi sweterek z FemmeLuxe, pierwszy to biała sukienka z golfem, która spokojnie do spodni nosiłam zimą jak dłuższy sweter. Póki co lubię go ubierać do jeansów kiedy gdzieś się spieszę , albo gdy jest chłodniej i potrzebuję się dogrzać. 





Zestaw Maria – kolor NAVY, to mój drugi wybór, tak samo udany. Jeden taki zestaw już mam, więcej znajdziecie klikając w link: https://www.gugusiowo.com.pl/2020/06/femmeluxe-moda-dla-kazdej-kobiety.html Co mogę o nim powiedzieć? Jest oczywiście wygodny, miły w dotyku i  przewiewny, co wiosną i latem będzie miało swoje korzyści. Bluzę spokojnie można łączyć z innymi ubraniami, czy to spodniami czy spódnicami. Bardziej przypomina sweterek niż bluzę dresową. Tylko ściągacze o tym przypominają.  Podobnie spodnie będą idealne na wiosenny wypad na spacer czy też rower z dzieciakami. Niewielkie kieszenie do których można schować kilka drobnych na lody nie wyróżniają się specjalnie w całości.  Dla mnie wygoda jest bardzo ważna, a ten zestaw spełnia wszystkie moje wymagania, dlatego z czystym sumieniem mogę Wam go polecić.  Zwłaszcza, że mamy do wyboru kilka kolorów. Uwielbiam spędzać w nim leniwe niedziele z kubkiem gorącej czekolady i książką w ręku. 





Ostatnia rzecz  z mojego zamówienia to uroczy zestaw spódnicy tuby i krótkiego sweterka. Obie rzeczy wykonane są z tej samej swetrowej dzianiny, z grubym splotem wyglądającym jak warkocz. Spódnica ma dodatkowo w pasie gumkę, jest rozciągliwa i bardzo wygodna. Zestaw jest idealny na tą pogodę, kiedy za oknem słońce świeci ale jeszcze nie jest idealnie ciepło. Sweterek przy dekolcie , rękawach i dole zakończony jest ściągaczem. Jest luźny i sięga do wysokości poniżej pępka, dzięki temu można ukryć nieco niedoskonałości. Spódnica natomiast ma idealna długość jak dla mnie, sięga za kolana, ładnie opina pośladki i czuję się w niej dobrze, a to jest ważne. Sam zestaw przypadł mi do gust od początku, ze względu na wzór dzianiny. Kiedyś dawno, będąc nastolatką miałam taki komplet, robiony na drutach przez sąsiadkę. Był to mój ulubiony zestaw, co prawda różnią się bardzo. Ten jest jasny i stonowany, tamten był kolorowy i bardziej pstrokaty. Ale liczą się wspomnienia, a te skusiły mnie na zestaw Bess. Jego jakość  jest naprawdę dobra, mam nadzieję, że po dłuższym noszeniu nie zmienię zdania. https://femmeluxe.co.uk/stone-cable-knit-midi-skirt-co-ord-bess

Więcej znajdziecie klikając w poszczególne zdjęcia, lub poniższe działy : Knitted Loungewear, Ribbed Loungewear, Ladies Loungewear , Knitted Co-Ord, Pink Joggers , Black Bodysuit.

 

"I have become fond of FemmeLuxe for a long time. On their website you can find a large selection of clothes for all occasions. I must admit that I haven't had a problem with what to choose for a long time, because I liked a lot of things. From spring tracksuits to sets and sexy bodysuits. The choice is really big and I encourage you to at least look at the individual departments. Let's start with sports sets, which you can find under the slogan: Knitted Loungewear,  Ribbed Loungewear,  Ladies Loungewear  or Knitted Co-Ord. For a spring out fit, we recommend pink joggers: Pink Joggers, or black bodysuits: Black Bodysuit. As I mentioned, I had a challenge to choose something perfect for spring, and because I love comfort and when I'm warm I decided to go for a loose sweater, a sweater and skirt set and a Maria tracksuit, which I already have, but maroon. It is an extremely successful set and I liked the whole order, and I will definitely wear the selected clothes often.

As for the individual elements of the package, I will start with a beige sweater with thick stripes. On the model it is evidently longer, in my case it reaches the middle of my buttocks, but it does not bother me at all. If I had opted for a larger size, it would probably have been longer as well, but I chose 6/8, therefore, it is a bit shorter and tighter. There are slits on the sides, thanks to which the sweater gains additional points. Even my mother liked it and I will gladly order her one, but a bit larger. This is my second sweater from FemmeLuxe, the first is a white turtleneck dress, which I easily wore with my pants in winter like a longer sweater. For now, I like to wear it with jeans when I'm in a hurry, or when it's colder and I need to warm up.

Maria set - NAVY color is my second choice, just as successful. I already have one such set, you can find more by clicking on the link: https://www.gugusiowo.com.pl/2020/06/femmeluxe-moda-dla-kazdej-kobiety.html What can I say about it? Of course, it is comfortable, pleasant to the touch and airy, which will have its benefits in spring and summer. The sweatshirt can be easily combined with other clothes, be it trousers or skirts. It looks more like a sweater than a sweatshirt. Only the pullers remind you of that. Similarly, pants will be perfect for a spring walk or a bicycle with kids. Small pockets where you can hide a few small ones for ice cream do not stand out in full. For me, convenience is very important, and this set meets all my requirements, so I can recommend it to you with a clear conscience. Especially since we have several colors to choose from. I love spending lazy Sundays there with a cup of hot chocolate and a book in my hand.

The last thing on my order is a cute set of tube skirt and short sweater. Both are made of the same sweater knit, with a thick weave that looks like a braid. The skirt has an elastic band at the waist, it is stretchy and very comfortable. The set is perfect for weather when the sun is shining outside the window but it is not perfectly warm yet. The sweater at the neckline, sleeves and bottom is finished with a welt. It is loose and reaches the height below the navel, so you can hide some imperfections. The skirt, on the other hand, is the perfect length for me, it reaches below the knees, fits nicely around the buttocks and I feel good in it, and this is important. I liked the set itself from the beginning, due to the knitted pattern. Once upon a time, when I was a teenager, I had such a set, knitted by my neighbor. It was my favorite set, admittedly they are very different. This one is bright and subdued, the other one was colorful and more motley. But memories count, and these tempted me with the Bess set. Its quality is really good, I hope I won't change my mind after wearing it for a long time. " 

"Zemsta ze skutkiem śmiertelnym" Katarzyna Gacek - recenzja.

"Zemsta ze skutkiem śmiertelnym" Katarzyna Gacek - recenzja.

Napisanie tej recenzji zajęło mi niemal tyle samo czasu, co oczekiwanie na samą książkę. Dość długo kazała na siebie czekać, ale było warto. Powtarzam to często, ale uwielbiam kryminały. Lubię kiedy akcja jest wartka i nie ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Tutaj mamy ciekawe pokierowanie tematem, tak aby trzymało w napięciu niemal do końca.
Parę słów o autorce, które od razu sprawiły, że chciałam książkę czytać i po prostu czułam, że będzie dobra.
Katarzyna Gacek - pisarka i autorka scenariuszy, z wykształcenia psycholog. Wraz z Agnieszką Szczepańską napisała powieści kryminalne: Zabójczy spadek uczuć, Zielony trabant, Dogrywka oraz Mag  i diabeł, Wisielec i księżyc, Moc i cesarzowa. Autorka scenariuszy między innymi do seriali Anna Maria Wesołowska, Przeznaczenie oraz Unia serc. Współautorka scenariusza filmu Za niebieskimi drzwiami. Z Markiem Kamińskim napisała przygodową książkę dla dzieci Marek i czaszka jaguara. Autorka bestsellerowego kryminału W jak morderstwo oraz cyklu powieści dla dzieci Supercepcja. Mieszka pod Warszawą, ma troje dzieci, trzy koty i dwa psy.

 "Zemsta ze skutkiem śmiertelnym" jest niejako kontynuacją książki "W jak morderstwo". 

Magda, bohaterka W jak morderstwo, właśnie rozstała się z mężem i próbuje się odnaleźć w tej nowej, trudnej sytuacji. Pewnego dnia na jej oczach ginie kobieta, potrącona przez rozpędzony samochód. Kierowca ucieka z miejsca wypadku. Tego samego dnia w miasteczku zostaje porwane dziecko. Czy te dwie historie coś łączy? Magda rozpoczyna prywatne śledztwo, podczas którego nie tylko będzie musiała poradzić z bezwzględnymi bandytami, ale i z policją, dla której amatorskie działania Magdy to poważny kłopot organizacyjny oraz wizerunkowy. Czy porywaczom chodzi tylko o pieniądze? Czy Magdzie uda się ocalić życie dziecka? Oraz czy u boku Magdy pojawi się jakiś nowy mężczyzna? Tego wszystkiego dowiemy się w kolejnym tomie kryminalnych przygód sympatycznej i wścibskiej pani weterynarz.

Tak na prawdę opis książki zawiera wszystko to co powinniśmy wiedzieć zanim zasiądziemy do czytania. Autorka ma bardzo lekkie pióro, potrafi budować napięcie i dozować je nam aby w trakcie czytania nic nie było do końca pewne. Jedno jest pewne, jak już zaczniemy czytać będzie kłopot żeby się oderwać chociażby na chwilę. Lektura jest wciągająca, a perypetie pani weterynarz są zarówno zabawne, jak i niebezpieczne, a do tego bardzo wciągające. Nie znajdziemy tu zbędnych opisów postaci czy miejsc, które zaburzą nam proces czytania. Możemy być jednak pewni, że czeka nas przygoda pełna emocji i akcji. 

Jak dla mnie "Zemsta ze skutkiem śmiertelnym" spokojnie mogłaby zamienić się w film lub serial, który chętnie bym obejrzała. Na chwilę obecną mogę śmiało polecić ją do przeczytania. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Oficynka.

 

"Leć, Motylku!" Dominika Smoleń - recenzja.

"Leć, Motylku!" Dominika Smoleń - recenzja.

Dominika Smoleń napisała już sporą ilość książek, których nie wiem jaki trafem nie miałam przyjemności czytać. Do teraz. "Leć, Motylku!" jest pierwszą, ale na pewno nie ostatnią. Jeśli pozostałe pozycje są tak samo wciągające to chętnie do nich zaglądnę. "Leć, Motylku!" opowiada nam o nierównej walce z chorobą - anoreksją. Ale zanim przejdę do setna, zerknijcie na opis z okładki.  

Ludzie mówią, że anoreksję da się wyleczyć, ale Viktoria nie jest tego taka pewna. Chociaż od momentu zachorowania minęło już kilka lat, a psychiatra uważa, że Viki uwolniła się od tej przypadłości, to jednak głos w głowie dziewczyny dalej namawia ją do tego, by trochę schudła.
Kiedy Viktoria postanawia rozpocząć studia na lokalnej uczelni, zaczyna być coraz gorzej, a ona nie ma już sił, by opierać się chorobie, która powoli wraca do niej ze zdwojoną siłą.
Na horyzoncie pojawia się jednak ktoś, kto za wszelką cenę będzie chciał pomóc dziewczynie wygrać to kolejne starcie. Pozostaje tylko pytanie, czy uda się to zrobić na czas?
„Leć, Motylku!” to historia o tym, że czasem najtrudniej jest walczyć z samym sobą.
Historia zaczyna się niepozornie, od urywku rozmowy na forum o odchudzaniu i  głodówce,  po czym autorka dość szybko przechodzi setna. Dzięki temu już od pierwszych stron wiemy, że bohaterka od 16 r.ż. boryka się z anoreksją. Przeskok o kilka lat przenosi nas na koniec tej trudnej walki. Viktoria wybiera się na studia, a jej terapeutka daje zielone światło twierdząc, że wyzdrowiała. Tak naprawdę Viki ciągle musi walczyć z głosem w jej głowie, który ciągle chce schudnąć. Do tego każdy najdrobniejszy problem może sprawić nawrót choroby. 
- Szkoda, że nie mogłam być dziewczyną, którą zawsze chciałam być - mruknęłam.
Na szczęście zwykłe nieporozumienie sprawia, że na jej drodze trafia się ktoś, kto chce jej pomóc. Jak się skończy cała historia, z jakimi problemami  boryka się nasza bohaterka musicie sami przeczytać, żeby się dowiedzieć. Ja nie ułatwię Wam tego już bardziej.
 - Czasem mam wrażenie, że to nie był przypadek, tylko przeznaczenie. Los chyba celowo nas połączył, żebyśmy się mogli spotkać.
 Autorka problem anoreksji pięknie ubrała w słowa pozwalając nam choć w części go zrozumieć. Niestety jest to nierówna walka, prowadząca do różnych skutków.  Czasem nawet śmiertelnych. Autorka pokazała nam, jak jej choroba wpłynęła na cała rodzinę oraz na nią samą.
 W pewien sposób chorowałam - na anoreksję. Bo chociaż lekarz twierdził, że jestem zdrowa, miałam wrażenie, że część mnie zawsze będzie przejmowała się kaloriami i wagą.
Dominika Smoleń ma lekkie pióro, dzięki czemu czyta się przyjemnie. Przyznam, że przeczytałam ją w dwa dni z przerwami na sen i sprawy domowe😉. Co tu dużo pisać, lubię takie historie z przesłaniem i miłością w tle, które potrafią sprawić, że myślimy o czymś więcej niż własnym życiu.

Książka podobała mi i chętnie ją polecę dalej. Za egzemplarz dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu LUCKY. 

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz - recenzja.

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz - recenzja.

Rok 2020 przyniósł mi wiele nowości, zwłaszcza w kwestii książek. Dawno już tak wiele nie przeczytałam i bardzo mi to odpowiada. Mam nadzieję, że w tym roku będzie tak samo, jak nie lepiej. Jestem w szoku jakie to może być oczyszczające i wyciszające. Książka to świat, do którego przenosimy się czytając. Niezależnie od tematyki książek, każda wnosi coś nowego w naszym życiu. Nie zawsze są to pozytywne wrażenia, czasem pozycja może nas tak zaskoczyć, że nie wiemy co o niej mamy napisać. Taka sytuacja zdarzyła mi się już kilkukrotnie. Nigdy jednak nie rezygnowałam, wręcz przeciwnie walczyłam z sobą żeby dokończyć czytanie i choć kilka słów o niej powiedzieć. 


Zanim przejdę do moich wrażeń mam dla was kilka słów o autorze oraz opis z okładki, który nie powiem zachęca do czytania.

Konrad Reznowicz - dziennikarz, muzyk i pełnoetatowy kabotyn. Pisze pod pseudonimem, bo przyzwyczaił się już do swojego rozdwojenia jaźni. Entuzjasta życia, nie lubi się na kimś wzorować, ale niepytany przyznaje się czasem do inspiracji Jamesem Deanem. Często kpi ze swojego chropowatego barytonu, choć tak naprawdę jest z niego dumny najbardziej ze wszystkiego, co posiada. Prowokator, deprawator i kobieciarz. Idealna personifikacja Hemingwayowskiej tezy, że lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem.

Opis  z okładki:

Konrad jest młodym i pewnym siebie mężczyzną. Unika wszelkich zobowiązań, a seksualne podboje są jego ulubioną metodą ucieczki od otaczającej rzeczywistości. W istocie jest samotnikiem, który nie potrafi sprostać oczekiwaniom, jakie wobec niego mają inni. Prowadzi go to do nieustających rozczarowań i wpędza w problemy psychiczne. Podczas jednej z imprez poznaje piękną Natalię, dzięki której odnajduje w swoim życiu równowagę, ale szczęście Konrada nie trwa długo. Toksyczna relacja prowadzi go do katastrofy, której żadne z nich nie jest w stanie powstrzymać.


Zanim zabrałam się za recenzję zaczęłam się zastanawiać jak ją ugryźć. Książka jest mocna, zarówno pod kątem słownictwa , jak i odczuć po przeczytaniu. Autor na moje dylematy odpisał mi po prostu genialnie: "@gugusiowo wprost i między oczy. Tak, jak książka. Bez pudrowania."

No to proszę bardzo bez pudrowania, szczerze i bez chwili zwątpienia mogę śmiało powiedzieć, że książka omijając wulgarność jest na prawdę dobra. Nie powiem żeby była łatwa w czytaniu, wręcz przeciwnie, był moment, że już miałam z niej zrezygnować.  Postanowiłam jednak dać jej szansę i bardzo się z tego cieszę. Ostatecznie ciekawie się rozkręciła i dała do myślenia na wielu płaszczyznach. Niestety jest też minus. Wątki, które można byłoby rozwinąć totalnie zostały ominięte, na rzecz seksualności głównego bohatera. Pierwsze skojarzenia z tą pozycją to: wulgarna, nieapetyczna, typowo męska. Momentami miałam wrażenie jakby kobiety zostały potraktowane protekcjonalnie i przedmiotowo. Pierwsze wrażenie jeszcze w trakcie czytania są w jej przypadku trudne do jasnego określenia. Dopiero z każdą stroną poznajemy Konrada, jego sytuacją i to czym się ona kończy. 

Konrad z każdym nowym podbojem seksualnym staje się bardziej wyrachowany i wulgarny. Seks wszędzie nie zważając na nic, do tego z niemal każdą kobietą jaką pozna, robi z niego po prostu kobieciarza i seksoholika. Ewidentnie boryka się z problemami, które powinien rozwiązać z pomocą specjalisty. Związek z Natalią wydaje się być oparty na zbyt płytkiej relacji, która jak się okazuje jednak była dla niego ważna i jej śmierć doprowadza go do coraz gorszego stanu psychicznego. Zaryzykowanie własną, dobrze zapowiadającą się karierą dla kilku chwil wytchnienia, jak dla mnie jest niepoważne. No ale wiadomo to tylko fikcja literacka i każdy z nas mógłby napisać całkiem inne zakończenie. Konrad od początku boryka się z problemami, które kumulują się po śmierci Natalii. Zakończenie jest zaskakujące, wręcz katastrofalne, ale bardzo prawdziwe. Nieumiejętność poradzenia sobie ze stratą może doprowadzić do problemów psychicznych, bez względu na to, jak bardzo nam się wydaje, że jesteśmy silni.  Więcej wam nie będę zdradzać. Jeśli macie w planach przeczytać "Pójdziesz ze mną?", to oczywiście Wam polecam.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Oficynka oraz autorowi -Konrad Reznowicz

Femme Luxe - loungewear.

Femme Luxe - loungewear.


Okres przedświąteczny jest zawsze bardziej gorący, nawet jeśli za oknem śnieg i mróz. Jednak w tym czasie więcej czasu spędzam w domu, gotując i sprzątając i oczywiście szykując dom na Święta, które uwielbiam. Niestety z roku na rok ten pęd świata sprawia, że jakoś tak mniej czasu im poświęcam, ale chyba pora na zmiany. Podobnie czas na zmiany w mojej garderobie, po ostatnich porządkach zostało mi niewiele ciuchów na spędzanie tych chwil w domu. Dlatego, postawiłam ponownie na sklep Femmeluxe.co.uk, w którym znajdziemy ubrania na wiele okazji. Wybór codziennych i wygodnych ubrań jest tam wielki, co za tym idzie trudno się zdecydować na tylko jedną rzecz. Nie dość, że modeli zarówno LOUNGEWEAR , LOUNGEWEAR SET i LOUNGE SET jest dużo to jeszcze ta kolorystyka. Pastelowe, ciemne i intensywne, po prostu każdy znajdzie coś fajnego.  Ponieważ sukienek na razie mam dość, szczególne zainteresowanie zwróciłam w stronę zestawów idealnych na świąteczne przygotowania, skoro ma być wygodnie to głównie tym się sugerowałam przeglądając powyższe działy. 
Zestaw, który wybrałam zawiera wygodne spodnie, bardziej leginsy i bluzeczkę z długim rękawem.  Tym razem wybrała jasny kolor - pastelowy róż, który w rzeczywistości wchodzi lekko w łososiowy. Urocze w bluzeczce jest rozcięcie z obu boków poniżej pasa oraz przy rękawach. Dzięki temu bluzeczka jest lekka, delikatna i przewiewna. Dodatkowo mamy pasek, którym możemy podkreślić talię. Materiał jest miły w dotyku i wygodny w noszeniu, jego faktura jest dość ciekawa, ponieważ ma podłużne prążki. To drugi zestaw z tej dzianiny i powiem wam, że jest super. Co prawda nie jestem przekonana do tego jasnego koloru ale zależało mi na rozjaśnieniu mojej szafy. No i w ostatecznym rozrachunku nie wyszło źle, wręcz przeciwnie wygoda i możliwość mieszania ubrań z innymi częściami ma swoje plusy. 







Jeśli mój wybór Wam się spodobał to zapraszam na stronę Femmeluxe.co.uk oraz na stronę produktu Femmeluxe.
A jeśli szukacie czegoś to zerknijcie na dział LOUNGEWEAR , LOUNGEWEAR SET i LOUNGE SET. Tam macie jeszcze większy wybór podobnych zestawów.

Na koniec pokażę wam co jeszcze wybrałam. Jest to bezrękawnik w pepitkę. Materiał to typowy sweterek, bardzo miły w dotyku i wygodny w noszeniu. Niestety z tego wyboru zachwycona byłam tylko ja, mąż uznał to za klasyczny babciny sweterek. Ale myślę, że na zimowe wieczory będzie fajnie otulał. Dlatego zostawiam go sobie, chociażby po to by ogrzewać plecy gdy będzie zimno. Tym razem zdjęcia tylko na wieszaku. Postaram się jednak coś w najbliższym czasie Wam uzupełnić jak wygląda na sylwetce. 

Jak Wam się podobają dzisiejsze wybory? Mogą być? 


The pre-holiday season is always hotter, even if it's snow and frost outside. However, during this time, I spend more time at home cooking and cleaning, and of course preparing the house for the holidays that I love. Unfortunately, from year to year, this rush of the world means that I spend less time on them, but I think it's time for a change. Similarly, it's time for changes in my wardrobe, after the last cleanings I have few clothes left to spend these moments at home. Therefore, I bet again on the Femmeluxe.co.uk store, where we can find clothes for many occasions. The choice of everyday and comfortable clothes is great there, so it is difficult to decide on just one thing. Not only there are many models of both LOUNGEWEAR, LOUNGEWEAR SET and LOUNGE SET, but also this color scheme. Pastel, dark and intense, everyone will find something cool. Since I have had enough of the dresses for now, I turned my special interest towards the sets perfect for Christmas preparations, if it is supposed to be comfortable, this was my suggestion when browsing the above sections.
The set I chose includes comfortable pants, more leggings and a long-sleeved blouse. This time, she chose a bright color - pastel pink, which actually goes slightly salmon pink. Charming in the blouse is the slit on both sides below the waist and at the sleeves. Thanks to this, the blouse is light, delicate and airy. In addition, we have a belt that can emphasize the waist. The material is pleasant to the touch and comfortable to wear, its texture is quite interesting because it has long stripes. This is the second set of this knitted fabric and I will tell you that it is great. It is true that I am not convinced of this bright color, but I wanted to brighten my wardrobe. And in the end, it didn't turn out badly, on the contrary, the convenience and the ability to mix clothes with other parts has its advantages.

If you like my selection, please visit the Femmeluxe.co.uk website and the Femmeluxe product page.
And if you are looking for something, check out the LOUNGEWEAR, LOUNGEWEAR SET and LOUNGE SET sections. There you have an even larger selection of similar sets.
If you like my selection, please visit the Femmeluxe.co.uk website and the Femmeluxe product page.
And if you are looking for something, check out the LOUNGEWEAR, LOUNGEWEAR SET and LOUNGE SET sections. There you have an even larger selection of similar sets.

Finally, I'll show you what else I chose. It is a houndstooth vest. The material is a typical sweater, very pleasant to the touch and comfortable to wear. Unfortunately, only I was delighted with this choice, my husband considered it a classic grandma's sweater. But I think that on winter evenings it will be a nice wrap. That's why I leave it for myself, if only to warm my back when it's cold. This time photos only on the hanger. However, I will try to complete something for you in the near future, how it looks on the figure.

How do you like today's elections? May be?
Domowa wygoda i elegancja w wydaniu Femme Luxe.

Domowa wygoda i elegancja w wydaniu Femme Luxe.

Po dość długiej przerwie od postów typowo modowych przygotowałam dla was coś nowego. Wybrałam sobie kilka rzeczy, wśród których znalazła się też jedna kompletnie dopasowana do mnie. Nie raz wam wspominałam, że w domu to stawiam na wygodę, najlepiej dresy lub leginsy i zwykły t-shirt lub bluza. Dlatego w moim zamówieniu w www.femmeluxe.co.uk  musiał się znaleźć dres. Zdecydowałam się na jasny w szare pasy. 

Spodnie z wysokim stanem, krok dość nisko, ale materiał bardzo przyjemny w dotyku, fajnie się rozciąga i  wygodnie się go nosi. Spodnie przy moim wzroście i budowie ciała wychodzą na ¾ długości. Wolałabym aby krok był nieco wyżej, ale ostatecznie są wygodne w codziennym użytkowaniu. Bluza luźna z długim rękawem zakończona ściągaczem. Dość krótka, ale wygodna i fajnie się ją nosi zarówno w komplecie ze spodniami, jak i do np. jeansów(tu link).  Kolor jak widać na zdjęciu biały w szare pasy lekko cieniowane. Zestaw o nazwie Natalia niestety jest już niedostępny, ale podaje wam link do innych zestawów LOUNGEWEAR oraz tu macie podobny wzór tylko krótki rękaw i krótkie spodenki - loungewear short.

Kolejna rzecz, którą chcę wam pokazać to sukienka, która swoim krojem może przypominać chińskie sukienki. Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś innego,dlatego moja rada to pamiętajcie uważnie czytać opis kupowanej rzeczy. Sukienka maxi z długim rękawem i półgolfikiem, z boku mamy rozcięcie. Materiał to cienka siateczka w cieniowane niebieskie wzory i to właśnie ten materiał mnie zaskoczył. Na stronie wyglądała na dość jednolity wzór, spodziewałam się, ze będzie można ją ubrać na gołe ciało, że nic nie będzie prześwitywać. Mimo wszystko bardzo ładnie wygląda, pod spód najlepiej ubrać jakąś halkę, inną cienką sukienkę lub będzie idealna latem nałożona tylko na strój kąpielowy. Tak naprawdę możliwości mamy wiele. Jeśli chodzi o rozmiar to spokojnie możemy brać swój, ponieważ fajnie się rozciąga. Sukienkę znajdziecie klikając w zdjęcie poniżej. 


Sukienka koszulowa z lekko nietoperzowymi długimi rękawami z mankietami oraz wcięciami w pasie, do tego listwa maskująca guziki oraz kołnierzyk. Ta propozycja będzie pasowała zarówno sama jako sukienka, jak i do spodni jako tunika czy koszula. Niestety troszkę się gniecie, ale tak to już bywa z koszulami. Ogólnie jestem zadowolona, rozmiar trafiłam idealnie. Długość jak dla mnie bardziej nadająca się na tunikę niż sukienkę, po prostu nie lubię bardzo krótkich. Wcięcia fajnie wysmuklają sylwetkę. Koszula najbardziej przypadła mi do gustu z całego zamówienia. Kliknijcie w zdjęcie to was przekieruje na stronę z koszulą. 




No i niestety totalna wpadka jeśli chodzi o ostatni wybór. Spodnie a`la skaj, które mają tak wysoki stan, że nic się z moimi wąskimi biodrami nie zrobi, żebym wyglądała w nich dobrze. Myślę, że znajdą nową właścicielkę w odpowiednim rozmiarze. Niestety czasem się tak zdarza, że kupimy coś co nam się bardzo spodobało, ale po przymiarce nie wyglądamy w tym dobrze. Tak też było tym razem. Minusem jest też jakość materiału, które w trakcie chodzenia szeleszczą. Dlatego z góry was przepraszam ale nie ubrałam ich do zdjęcia. Poniżej macie oryginalne zdjęcie ze strony Femme Luxe. 


Więcej propozycji znajdziecie w konkretnych działach :  Trousers , Corset Dress , Bodysuits, Jeans.

"BIKE`owa podróż z Sydney do Szczecina cz.1" Daniel Kocuj - Recenzja

"BIKE`owa podróż z Sydney do Szczecina cz.1" Daniel Kocuj - Recenzja

 

„Wyprawa życia. Z rozpalonego słońcem Sydney do rodzinnego Szczecina – na rowerze. Po drodze czekają bezkresne pustkowia, spowite cieniem dżungle, krwiożercza fauna, górskie łańcuchy, ciche, senne wioski i gwarne, tętniące życiem miasta. Kalejdoskop samotności, niezapomnianych spotkań, zaskakujących zwrotów akcji i bolesnych pożegnań. Opowieść, jakiej jeszcze nie było! Pierwsza część zabierze Was na wyprawę przez Australię i szereg egzotycznych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Razem z Danielem zejdziecie w głąb australijskiego szybu w poszukiwaniu szlachetnych kamieni, zajrzycie do krateru wulkanu plującego niebieskim ogniem, przywitacie nowy rok, tańcząc i śpiewając na birmańskich ulicach i nieraz o włos unikniecie wpakowania się w poważne tarapaty. Trzymajcie się mocno, bo może znosić na zakrętach!”

Jak otrzymałam książkę pierwsze moje słowa to „jaka ciężka”. Wszystko przez to, że jest to coś na kształt fotoreportażu, śliski papier fotograficzny z intrygującymi zdjęciami i równie ciekawym opisem całej trasy. Podróż rowerem z Sydney do Szczecina, czy to możliwe? Jak się okazuje dzięki Danielowi Kocuj jak najbardziej. W tej części poznajemy Australię, Indonezję, Malezję, Tajlandię, Birmę oraz Indie. Oprócz zdjęć z odwiedzonych miejsc i poznanych ludzi, Daniel opowiada nam swoje przygody, zdarzenia i poznane osoby. Przyjmuje od losu co jest mu dane, a nie zawsze jest to sama radość.

W swoim otoczeniu często spotykam ludzi, którzy walczą o swoje marzenia, spełniają je i podejmują kolejne kroki coraz to większe, ale są też tacy co marzenia zostawiają na półce „na później” nie robiąc nic w kierunku ich spełnienia.  Ta historia jest wyjątkowa, pokazuje jak silna wola pomaga w realizacji celów. Autor pokonał ogromne ilości kilometrów, jeszcze trudniejsze przeciwności losu, a wszystko po to by spełnić marzenie i przejechać rowerem z Sydney do Szczecina. Podziwiam go za to bardzo, sama nie odważyłabym się na taki ruch. Jestem przywiązana do swojego otoczenia i rodziny. Ale marzenia mam i to całkiem sporo, staram się by swoimi czynami dążyć do ich spełnienia.

Wracając do książki, trudno mi ją jednoznacznie określić czy to reportaż, czy po prostu książka przygodowa. Każda z opcji będzie po części pasowała. Podeszłam do niej sceptycznie, nie oczekując wiele. Pomyślałam sobie, no taki tam reportaż. Pomyliłam się i to bardzo miło. Jest to pierwsza taka pozycja i myślę, że teraz częściej będę sięgać po książki przygodowe i nie tylko, ale zwłaszcza te opisujące życie zwykłych ludzi. Ich życie, przygody i poznane osoby potrafią wciągnąć i to dość mocno. Taka ciekawa propozycja dla odciągnięcia się choć na chwilę od kryminałów i thrillerów.

Dziękuję za egzemplarz recenzencki.

Wydawnictwo Annapurna 

"Wiedźmy Piwne" Adam Molenda  - recenzja.

"Wiedźmy Piwne" Adam Molenda - recenzja.

 „WIEDŹMY PIWNE” to książka o tym, jak przypadek potrafi skomplikować ludzkie życie. Ewa, szczęśliwa młoda mężatka i mama, staje nagle w obliczu sytuacji, która przerosłaby każdego. Na kartkach powieści łzy mieszają się z groteską, prowadząc do konkluzji, że o miłość i szczęście należy walczyć niezależnie od przeciwności losu.

Autor opowiada nam historię trzech kobiet z rodu Piwne – babki, matki i córki, które mieszkają w kamienicy pod Maszkaronem w Żywcu. Ich życie, tajemnice i charaktery są tak skomplikowane, że nie da się tego opisać  w jednym zdaniu. Główną bohaterką jest Ewa, która zostaje napadnięta w swoim sklepie. Skutkiem tego wydarzenia jest utrata mowy, która powoduje u niej wiele skrajnych emocji. Ewa z biegiem czasu zaczyna się jąkać i korzystać z pomocy kilku specjalistów – logopedów.

W książce znajdziemy też wiele informacji na temat Żywca, w którym dzieje się akcja. Jednak autor w dużej mierze skupia się na relacjach rodzinnych, szczególnie kobiet. Mężczyźni są tu jakby dodatkiem, w trakcie czytania odniosłam wrażenie jakby nie mieli takiej potrzeby bliskości jak kobiety. Panie Piwne nie mają szczęścia do zaradnych życiowo mężczyzn. Niejednokrotnie znikali na długi czas, pozostawiając je same. Dzięki temu starły się silne i pewniejsze siebie. Ewa musi najpierw pokonać swoje poczucie bycia gorszą i niechcianą przez męża by tak się wydarzyło. Ale czy tak się stało? Jak się skończy historia Ewy, jej jąkania i małżeństwa? Tego dowiecie się z książki Adama Molendy „Wiedźmy Piwne”.

Nie lubię opisywać fabuły, dawać wszystko na tacy. Książkę trzeba przeczytać, wyrobić o niej swoją opinię i nawet jak ktoś mi mówi, że książka jest beznadziejna i nie wciąga wolę sama to sprawdzić. Niestety często, to co komuś przypadło do gustu dla mnie jest totalnym fiaskiem i odwrotnie. Sięgając po „Wiedźmy Piwne” byłam zaintrygowana samym tytułem. Tak naprawdę nie spodziewałam się po niej wielkiego WOW, ale tego, że będzie to przyjemna obyczajówka. Myślę że się nie pomyliłam, historia kobiet jakiś wiele w naszym otoczeniu, ale nie koniecznie je znamy. Opisy miejsc i historii Żywca sprawia dodatkowo, że odnosi się wrażenie jakby to była historia z życia wzięta, z prawdziwymi postaciami i historiami. Co prawda dla mnie momentami tych opisów było za dużo, ale umówmy się nie zawsze dogodzi się każdemu w takim samym stopniu. Całość jednak bardzo przyjemna i wciągająca. Nie jest to jednak książka, którą się przeczyta w jedno popołudnie. Mi zajęło nieco więcej, ale jest to pozycja w sam raz na długie jesienne wieczory. W sam raz do zatopienia się w fotelu z gorącą herbatą lub czekoladą, pod kocykiem z książką w ręku.

Z powodu pandemii książkę nabyć można wyłącznie przez stronę internetową: www.wydawnictwo-akronim.pl Dla pierwszych 100 Czytelniczek wysyłka gratis!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Akronim.

"Usta mordercy" Artur Kawka, Monika Wysocka - recenzja.

"Usta mordercy" Artur Kawka, Monika Wysocka - recenzja.

Tym razem przygotowałam dla Was recenzję książki pod wymownym tytułem „USTA MORDERCY” wydawnictwa Oficynka, autorstwa Artura Kawki i Moniki Wysockiej. Nieczęsto czytam książki autorstwa kilku osób, ale tym razem jestem bardzo mile zaskoczona. Nie od dziś mówię, że kryminały i sensacje to mój ulubiony gatunek i w dalszym ciągu przy tym obstaje. Lubię jak się coś dzieje, jak trzeba samemu ruszyć głową i się trochę zastanowić kto jest zabójcą czy podejrzanym. Takie tajemnice pobudzają wyobraźnię. Zanim jednak przejdę do mojej opinii, kilka informacji o autorach i samej książce.

ARTUR KAWKA – właściciel rodzinnej firmy handlowej, autor „Niebezpiecznego sąsiedztwa” oraz „Nawróconego”.

MONIKA WYSOCKA – miłośniczka historii i literatury, autorka artykułów na temat Haliny Poświatowskiej, laureatka konkursów poetyckich, niestroniąca od literatury sensacyjnej.

Opis z okładki:

SERYJNY MORDERCA, TAJNE SŁUŻBY I WIELKIE PIENIĄDZE

Były amerykański komandos  o polskich korzeniach, major Tom Wilmowski prowadzi nad Wisłą śledztwo w sprawie zaginięcia swojego młodszego brata.

Zniknięcie Franka niepokoi też policjantów podejrzewających go o związek z dziwnymi zabójstwami kilku kobiet. Z cienia wychodzą kolejne mroczne postacie i ich zbrodnicze działania.

I NIC NIE JEST TAKIE, JAKIE SIĘ ZDAJE NA PIERWSZY RZUT OKA.  

Już od pierwszej strony książka wciąga, cała akcja zaczyna się sceną z więzienia, aby szybko przenieść się w inne miejsce. Młody przedsiębiorca po kłótni z żoną udaje się do żwirowni, gdzie w nocy staje się świadkiem wyrzucenia tajemniczego worka ze skarpy do wody. Tutaj akcja zaczyna się rozkręcać. Znalezione zostają zwłoki kobiety, którą zabito ze szczególnym okrucieństwem. W trakcie śledztwa na jaw wychodzą kolejne tajemnice, które wiążą śmierć Sylwii Lisowskiej z innymi podobnymi zabójstwami. Nie chcę Wam przedstawiać całej fabuły, żeby nie psuć czytania. Dlatego powiem Wam tylko, że naprawdę warto po tę pozycję sięgnąć. 


Akcja jest spójna, zachęca nas do czytania sprawiając, że po prostu nie sposób jest oderwać się od lektury. Książka napisana jest prostym i przejrzystym językiem, nie znajdziemy tu zbędnych i przydługich opisów postaci czy miejsca. Wszystko jest takie w sam raz, dzięki czemu z łatwością możemy się skupić na całej historii. Od początku czytając „Usta Mordercy” mamy dreszczyk emocji, intrygę i momenty zaskoczenia. Tytuł książki, jak się okazuje w wymowny sposób łączy się z opisanymi ofiarami. Na ich ciele bowiem znajdują się ślady przypominające właśnie te tytułowe usta. Czy i jak to wpłynie na całą sprawę okaże się tylko po przeczytaniu całości. Podobnie mamy  z bohaterami, nie są to osoby przerysowane, ale całkiem naturalne i rzeczywiste. W moim odczuciu idealnie wkomponowane są akcję i wydarzenia. 

„Usta Mordercy” to książka sensacyjna z intrygą, morderstwami i tajemnicami od początku do końca, warta przeczytania, zwłaszcza jeśli za takimi właśnie przepadamy. Historia w niej opisana jest jedyna w swoim rodzaju, mi bardzo przypadła do gustu.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Oficynka.

"Dom z ogrodem tanio sprzedam. Świąteczne porządki Genevieve Hibou" Eliza Veinard - recenzja.

"Dom z ogrodem tanio sprzedam. Świąteczne porządki Genevieve Hibou" Eliza Veinard - recenzja.

„Książka ta otwiera cykl kryminalnych opowieści Elizy Veinard o mrocznych tajemnicach sennego Pikardyjskiego miasteczka i nieco melancholijnym komisarzu Olovskim, któremu nie jest dane odpocząć na emeryturze.”

Eliza Veinard – z wykształcenia politolożka. Była bibliotekarką, urzędniczką, sprzątaczką, dziennikarką, dekoratorką wnętrz, redaktorką. Książki, podróże, ludzie i ic historie to pasje, które ukształtowały jej spodóbb widzenia świata. Piętnaście lat temu zamieniła Kraków na Paryż, gdzie nadal mieszka i tworzy, dzieląc czas między malarstwo i literaturę. W obu tych dziedzinach zajmuje się tropieniem banału w sensacyjnych wydarzeniach i magii w zwyczajnym życiu.

Nad brzegiem rzeki Ourcq znaleziono ciało zamordowanego pracownika miejscowego biura notarialnego. Do śledztwa włącza się emerytowany komisarz Serge Olovski. W poszukiwaniu mordercy natyka się na Ewę Wolny. Co wyniknie z ich współpracy?

Olovski z nudów podgląda swoją wiekową sąsiadkę Genevieve Hibou. Kiedy w wypadku samochodowym ginie syn starszej pani, komisarz odkrywa mroczną przeszłość kobiety. Czy doprowadzi ona go do wyjaśnienia podejrzanej śmieci?

Pierwsze opowiadanie wdraża nas w całą serię, poznajemy bohaterów, ich zachowania i życie. Opisy, które autorka zastosowała ułatwiają nam poznanie bohaterów i ich otoczenia. 

DOM Z OGRODEM TANIO SPRZEDAM.

Akcja rozgrywa się w małym miasteczku La Ferte, gdzie emerytowany policjant przypadkiem spotyka swojego dawnego podwładnego z Paryskiej policji, który prowadzi śledztwo w sprawie znalezionego nad brzegiem rzeki ciała młodego mężczyzny. Serge Olovski postanawia pomóc dawnemu podwładnemu, prowadząc śledztwo w najbliżej okolicy, czyli swojego zamieszkania a jednocześnie miejsca zbrodni. W poszukiwaniu rozwiązania natyka się na Polkę Ewę Wolny. Ich współpraca zaczyna być zaskakująca, a co z niej wyniknie musicie koniecznie przeczytać, żeby się dowiedzieć… Ja wam tego nie zdradzę. Autorka nie skupia się na przydługich opisach osób, miejsc czy wydarzeń ale to tylko sprawia, że książkę czyta się lekko i nie jest nudna już od pierwszych stron. 

ŚWIĄTECZNE PORZĄDKU GENEVIEVE HIBOU

Poznany już Serge Olovski z nudów zaczyna obserwować swoją sąsiadkę Genevieve Hubou. Powoli dochodzi do wniosku, że dzieje się tam coś dziwnego i zaczyna prowadzić własne śledztwo. Po śmiertelnym wypadku samochodowym jej syna, Serge dowiaduje się od starszej pani tajemnic z jej życia. Autorka w ciekawy sposób rozwinęła akcję, dlatego niemal do końca nie wiemy jak się rozwiąże to całe zamieszanie. Opisy wydarzeń i osób w dalszym ciągu nie są mocno rozwinięte, nie zaprzątają nam głowy dając możliwość skupienia się na akcji. 


Podsumowując „Komisarz Serge Olovski” Elizy Veinard jest ciekawym i nietypowym kryminałem, idealnym na jesienne wieczory. Z
 jednej strony akcja wciąga i zachęca do przemyśleń i szukania rozwiązania, z drugiej brakuje nieco dreszczyku, szalonej akcji i emocji. Czytało się ją dobrze, opowiadania są interesujące, każde inne i każde wciągające. Jeśli kolejne książki tej autorki będą w tym samym stylu, wyjdzie naprawdę super. 

Tak naprawdę to sama nie wiem kiedy przeczytałam, ponieważ poszło szybko. Ale to, że czyta się łatwo i szybko nie znaczy, że książka mi się nie spodobała. Wręcz przeciwnie, uwielbiam takie pozycje, po które mogę sięgnąć na przykład w podróży, ta się do takich zalicza. Dodatkowym atutem jest, że składa się z dwóch różnych opowiadań, które możemy czytać w dowolnym momencie bez zgubienia wątku. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Oficynka.


Copyright © 2016 GUGUSIOWO , Blogger