"Leć, Motylku!" Dominika Smoleń - recenzja.
Ludzie mówią, że anoreksję da się wyleczyć, ale Viktoria nie jest tego taka pewna. Chociaż od momentu zachorowania minęło już kilka lat, a psychiatra uważa, że Viki uwolniła się od tej przypadłości, to jednak głos w głowie dziewczyny dalej namawia ją do tego, by trochę schudła.
Kiedy Viktoria postanawia rozpocząć studia na lokalnej uczelni, zaczyna być coraz gorzej, a ona nie ma już sił, by opierać się chorobie, która powoli wraca do niej ze zdwojoną siłą.
Na horyzoncie pojawia się jednak ktoś, kto za wszelką cenę będzie chciał pomóc dziewczynie wygrać to kolejne starcie. Pozostaje tylko pytanie, czy uda się to zrobić na czas?
„Leć, Motylku!” to historia o tym, że czasem najtrudniej jest walczyć z samym sobą.
- Szkoda, że nie mogłam być dziewczyną, którą zawsze chciałam być - mruknęłam.
- Czasem mam wrażenie, że to nie był przypadek, tylko przeznaczenie. Los chyba celowo nas połączył, żebyśmy się mogli spotkać.
W pewien sposób chorowałam - na anoreksję. Bo chociaż lekarz twierdził, że jestem zdrowa, miałam wrażenie, że część mnie zawsze będzie przejmowała się kaloriami i wagą.




