MomMe Cosmetics ukoi nawet najbardziej wymagającą skórę.
W chwili gdy zostałam mamą, a stało się to ponad 4 lata temu zrozumiałam, że od tego dnia w pierwszej kolejności będę myślała o tej małej istocie, która najpierw rozwijała się w moim brzuchu a później z moją i innych osób pomocą rosła i zdobywała coraz to nowe doświadczenia. Kiedy Guguś był mały stwierdzono u niego AZS, pojawiały się różne zmiany na skórze, była chropowata i niezwykle sucha. Wtedy stosowaliśmy emolienty z apteki, o których już kiedyś pisałam na blogu TU.
No ale nie o tym miało być, skóra po jakimś czasie przyzwyczaiła się do zmian, a te występowały coraz mniej. Później nasza rodzina powiększyła się o kolejnego małego chłopczyka. Nawet się nie zdziwiłam, jak i u niego skóra zaczęła się robić szara, sucha i coraz mniej delikatna, a na ramieniu i nóżkach pojawiły się zmiany przypominające skorupkę. Wizyta u dermatologa, cóż nie oszukujmy się czekamy na nią już dość długo. Ostatecznie na wizycie pani doktor nic nie zobaczy, bo w tej chwili nie ma ani zmian ani suchości skóry. A wszystko to bo ... MomMe.


