Karmienie dziecka walka czy przyjemność ?

Karmienie dziecka walka czy przyjemność ?

Dla wielu z nas rodziców, karmienie staje się czasem zmorą codzienności. 


U nas długi czas sama myśl o karmieniu moich chłopaków sprawiała, że miałam skręt w brzuchu i ogromny stres jednoczenie. Starszego karmiłam dwa lata piersią, w okolicach 6 miesiąca zaczęłam mu rozszerzać dietę, jadł przyzwoicie. Problemy zaczęły się jak poszedł do przedszkola, nagle przestało mu smakować wiele rzeczy. Miał kilka swoich ulubionych produktów, które do dziś są jego ulubionymi. Jest jednak coraz lepiej, poznaje nowe smaki, których wcześniej nie wziął by nawet do ust. Tymczasem papryka, seler naciowy i awokado to jego ulubione ostatnio smaki. Staram się także przemycać niektóre smaki w naszym smoothie.


Z młodszym poszło łatwiej, po 6 miesiącu zaczął dostawać nowe dla niego posiłki i dość szybko, w porównaniu do starszaka, stwierdził, że zamiast piersi mamy i mleka woli obiadki, deserki i inne pyszności. Także droga mleczna skończyła się u nas po 12 miesiącu. Na zdjęciu poniżej młody miał 7 miesięcy i już wtedy garnął się do samodzielnego jedzenia. 


W przedszkolu jeden jadał zaledwie "płaskie kotlety", drugi zaś wszystko co podadzą w ilościach oczywiście jakie sam sobie wybrał. W domu jedli nieco więcej. 
Przebojów z karmieniem miałam wiele, nie będę się rozpisywać bo to osobny temat. Ja natomiast mam dla Was niespodziankę. Konkurs, w którym aż  2 osoby wygrywają, bardzo fajne zestawy od Canpol Babies - Bunny & Company.
W skład zestawu wchodzi: 
  • smoczek,
  • kubek niekapek,
  • śliniaczek,
  • miseczka,
  • łyżeczki.
Zestaw idealny do karmienia, dlatego jestem bardzo ciekawa, jak to ułożyło bądź układa się u was. Czy wasze karmienie to zmora czy może czysta przyjemność? Poniżej regulamin, który bardzo Was proszę przeczytajcie. No i pamiętajcie, biorąc udział w konkursie i komentując na blogu zgadzacie się z polityką prywatności, którą macie TU.



REGULAMIN:

Konkurs trwa od 19.09.2018 r. do 30.09.2018 r. do godz. 23:59

Konkurs zorganizowany został na blogu, z możliwością wzięcia udziału dla osób z Facebooka i Instagrama.

1. Będzie mi miło jak polubisz mój i sponsora profil na Facebooku oraz Instagram:
Organizator: Gugusiowo i INSTAGRAM 
Fundator nagród: Canpol babies i INSTAGRAM 

2.Równie miło jak polubisz i  udostępnisz publicznie plakat konkursowy. Możesz też zaprosić znajomych. Im nas więcej tym lepiej.


3. Pod zdjęciem konkursowym na Facebook, w wiadomości prywatnej lub w e-mailu GUGUSIOWAKRAINA@GMAIL.COM wyślij mi odpowiedź na zadane wyżej pytanie "karmienie dziecka walka czy przyjemność?"




Zaskocz nas swoim pomysłem. 

4. Przesyłając zgłoszenie Uczestnik potwierdza, że jest jego autorem i wyraża zgodę na przetwarzanie go do celów konkursu.

5. Wyniki będą opublikowane jako aktualizacja tego wpisu w ciągu 5 dni od ostatniego dnia konkursu. Decyzję podejmę wraz z mężem i synkiem. Dwa zgłoszenia, które najbardziej nas wzruszą, zaskoczą, spodobają się tak po prostu otrzymają nagrodę.

6. Na dane czekam do 3 dni od podania wyników, w przeciwnym wypadku wybieram nowego zwycięzcę.


7. Konkurs nie jest sponsorowany, administrowany ani organizowany przez serwis Facebook. Dołączając do Konkursu, Uczestnik przekazuje dane osobowe Organizatorowi, a nie serwisowi Facebook. Serwis Facebook nie ponosi odpowiedzialności za konkurs. Wszelkie pytania, komentarze oraz skargi i reklamacje związane z Konkursem powinny być kierowane do Organizatora, a nie do serwisu Facebook.


8. Wysyłka nagród jest wyłącznie na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.


9. Biorąc udział w konkursie zgadzasz się z polityką prywatności dostępną TU.


10. Biorąc udział na INSTAGRAM bądź FACEBOOK, pamiętaj aby przy udostępnianiu zdjęcia bądź dodawaniu komentarza użyć #gugusiowekarmienie

11. Więcej informacji o bezpieczeństwie Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności TU.

WYNIKI:

Dwie nagrody trafiają do Pani Katarzyny oraz Izabeli
Dziękuję Wam za cudowne historię, mam nadzieję, że odczaruje u jednej z Was walkę i teraz będzie tylko przyjemność.

Miłej zabawy!!!
Malinowa chmurka na leśnym mchu - przepis

Malinowa chmurka na leśnym mchu - przepis

Zdarzają się takie dni, że do kuchni wchodzę jak za karę. Lubię gotować, ale te upały wcale do tego nie zachęcają. Na Waszą prośbę mam przepis na mój pomysł na sławną już malinową chmurkę. Pierwszą zrobiłam klasyczną, faktycznie jest pyszna i nie dziwi mnie jej sława. Tym razem chciałam zrobić Leśny Mech, ale chłopcy moi woleli Chmurkę - ta beza ich kusi. Lubię eksperymenty w kuchni, więc połączenie tych dwóch ciast to najlepszy pomysł na jaki ostatnio wpadłam, oczywiście mówię tu o kulinarnym pomyśle.

Przepis na Malinową chmurkę, a w moim przypadku na krem i bezę zainspirowałam się tym dostępnym TUTAJ, natomiast na "zielone" ciasto TUTAJ.  Przepis troszkę zmodyfikowałam na własne potrzeby, dlatego może się różnić od tych podlinkowanych Wam. 
Co nie podkusiło na takie szaleństwa? Po pierwsze malinowa chmurka jest niezwykle smacznym ciastem, słodkie i delikatne z chrupiącą bezą na wierzchu i lekko kwaskowymi malinami w środku. Dlaczego zamiast kruchego ciasta wybrałam zielone coś? Ano dlatego, że jest w nim szpinak, który polubiłam dopiero kilka lat temu. Dzięki niemu ten kolor, a do tego wilgotność ciasta jest faktycznie odpowiednia.


SKŁADNIKI:

Ciasto szpinakowe: 

450 g. mrożonego szpinaku
4 jajka
2 szklanki mąki krupczatki
1 i 1/3 szklanki oleju
1 pełna szklanka cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia

Galaretka z malinami i jagodami:

3 galaretki malinowe/przezroczyste o smaku malinowym, każda na 500 ml
1 litr wrzącej wody
szklanka malin
1/2 szklanki jagód - nie miałam świeżych, więc wykorzystałam ze słoika z tegorocznych przetworów.

Krem - moja wersja:

500 ml kremówki
500 g. mascarpone
1 galaretka malinowa
3 czubate łyżki cukru pudru

Beza:

Tu będę okropną gospodynią, bo kupiłam bezę i zrobiłam według przepisu na opakowaniu.
Ale jeśli macie ochotę to podaję wam przepis na bezę, z dostępnego TUTAJ.

WYKONANIE:

Ciasto szpinakowe:

1. Musimy rozmrozić szpinak i odcisnąć na sitku. Dodajemy do niego połowę oleju i blendujemy na jednolitą masę.

2. Jajka miksujemy z cukrem na jednolitą i puszystą masę, następnie dalej miksując dodajemy masę szpinakową i resztę oleju. Jak już wszystko się połączy dodajemy partiami mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. 

3. Ciasto przelewamy na blaszkę wyłożoną wcześniej papierem do pieczenia, ja dodatkowo posmarowałam ją delikatnie olejem. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 50 minut w 180 oC. Ja korzystam z termoobiegu, więc temperaturę miałam 170 oC i piekłam właśnie 50 minut. 

4. Po upieczeniu ciasto wyjmujemy i musimy ostudzić. W oryginalnym przepisie jest zalecenie, żeby studzić całą noc. Ja tego nie zrobiłam i w sumie to nic się nie stało.

Galaretka z owocami:

Galaretki przygotowujemy według przepisu, ale dajemy mniej wody. Jak już się ostudzą dodajemy owoce i tężejącą galaretkę wykładamy na ciasto. Jeśli do takiej galaretki dodamy mrożone maliny, to szybciej zacznie się studzić i tężeć. 

Krem:

Krem przygotowujemy przed samym przełożeniem na ciasto i galaretkę.
Ubijamy kremówkę i serek mascarpone z cukrem pudrem na jednolitą i gęściejszą od śmietany masę. Jak za długo będziemy ubijać to nam się krem zważy, dlatego jak tylko  uzyskamy odpowiednią konsystencję przestajemy ubijać.
Ja do kremu dodałam galaretkę malinową dla uzyskania koloru i smaku. Wcześniej przygotowałam 1 galaretkę z 250 ml wrzącej wody i krem zaczęłam ubijać dopiero jak galaretka wystygła i nadała się do wymieszania z kremem. 
Tak przygotowany krem wykładamy na galaretkę z owocami i na wierzch dodajemy bezę, z kroku poniżej.

Beza:

Bezę przygotowałam według przepisu na opakowaniu, wcześniej na papierze do pieczenia odrysowałam blachę w której piekłam ciasto aby beza na wierzchu idealnie pasowała. Pyszna chrupiąca z wierzchu i lekko kremowa w środku idealnie dopełnia ciasto.
Niestety jak tylko zabieram się za bezę z białek to wychodzi mi... NIC. Dlatego wolę póki co kupić opakowanie i je po prostu zrobić. Jeśli wolicie swoją to wyżej macie przepis na malinową chmurkę i tam jest przepis na bezę.

No to tyle, ciasto smakuje lepiej na następny dzień, jak wszystkie smaki sobą przejdą. Dajcie znać czy zrobiliście i czy wam smakowało.


Ah! Śpij Kochanie!! - Niespodzianka

Ah! Śpij Kochanie!! - Niespodzianka

Sen jest niezwykle ważnym elementem w życiu każdego człowieka, zwłaszcza dla małych dzieci. Dziecko od narodzin poznaje tak wiele nowości, że sen jest dla niego istotny w rozwoju. 

Co dziecko robi w śnie?
  1. Rośnie, w nocy tuż po zaśnięciu wydziela się najwięcej sematotropiny - czyli hormonu wzrostu.
  2. Odpoczywa, dziecko nie wyspane jest nerwowe, marudne i płaczliwe.
  3. Wzmacnia się, odpowiednia ilość snu wzmacnia odporność dziecka.
  4. Zapamiętuje,  mózg po prostu zapamiętuje wszystko czego dziecko dowiedziało się danego dnia. 
  5. Trenuje mózg, w trakcie snu pobudzane są te części mózgu, które w ciągu dnia pozostają w "uśpieniu".
No i oczywiście "ładuje baterie" 

Warto się odpowiednio przygotować do snu, aby dziecko nie wybudzało się co chwilę i przesypiało tyle ile potrzebuje. 
Każdy z nas- rodziców, ma swoje rytuały, które sprawdziły się lub nie w usypianiu naszych pociech. Jedni muszą wozić dziecko autem aby usnęło, inni tylko przytulą. 
Moi chłopcy jak byli mali potrzebowali bliskości, piersi i kołysanki, czego oczywiście nigdy im nie brakowało. Teraz jak już są starsi wymagania mają całkiem inne. Samo zasypianie nie stanowi dla nich trudności, przykładają wieczorem głowę do poduszki i gotowe, śpią do rana. Czasem tylko budzą się na siku, piciu czy też po prostu przytulenie.
U nas dobrze się sprawdza wieczorny spacer, chłopcy się poruszają i nawdychają powietrza, dotlenią każdą komórkę ciała dzięki czemu chętnie się kładą spać.

Jak się można przygotować do wieczornego snu? 

Po pierwsze warto wywietrzyć pomieszczenie, w którym nasze dziecko będzie spać. Świeże powietrze ułatwia zasypianie. 

Po drugie można przyciemnić pokój aby dziecko miało pewność, że już jest pora snu. To się sprawdza zwłaszcza latem, kiedy długo jest jasno. 

Po trzecie kąpiel/toaleta wieczorna, piżamki i do łóżka pod ulubioną kołderkę/kocyk.

Po czwarte i tutaj zostawiam Wam pole manewru. Napiszcie mi proszę jak można uzupełnić rytuał zasypiania, ale tylko jednym krokiem. Będzie to przytulenie a może kołysanka? Chętnie się dowiem jak jest u Was.

Nagroda jest idealna do zasypiania, smoczek + gryzak + pluszowa pozytywka od Canpol Babies.


REGULAMIN:

Konkurs trwa od 28.07.2018 r. do 05.08.2018 r. do godz. 23:59
Konkurs zorganizowany został na blogu, z możliwością wzięcia udziału dla osób z Facebooka i Instagrama.

1. Będzie mi miło jak polubisz mój i sponsora profil na Facebooku oraz Instagram:
Organizator: Gugusiowo i INSTAGRAM 
Fundator nagród: Canpol babies i INSTAGRAM 

2.Równie miło jak polubisz i  udostępnisz publicznie plakat konkursowy. Możesz też zaprosić znajomych. Im nas więcej tym lepiej.


3. Pod zdjęciem konkursowym na Facebook, w wiadomości prywatnej lub w e-mailu GUGUSIOWAKRAINA@GMAIL.COM wyślij mi odpowiedź na zadane wyżej pytanie "4 krok w rytuale usypiania", które jednoczenie nawiązuje do tematu konkursu:


"Ah! Śpij Kochanie" 

Zaskocz nas swoim pomysłem. 

4. Przesyłając zgłoszenie Uczestnik potwierdza, że jest jego autorem i wyraża zgodę na przetwarzanie go do celów konkursu.

5. Wyniki konkursu będą opublikowane jako aktualizacja tego wpisu 10.08.2018 r. Decyzję podejmę wraz z mężem i synkiem. Zdjęcie, które najbardziej nas wzruszy, zaskoczy, spodoba otrzyma nagrodę.

6. Na dane czekam do 3 dni od podania wyników.


7. Konkurs nie jest sponsorowany, administrowany ani organizowany przez serwis Facebook. Dołączając do Konkursu, Uczestnik przekazuje dane osobowe Organizatorowi, a nie serwisowi Facebook. Serwis Facebook nie ponosi odpowiedzialności za konkurs. Wszelkie pytania, komentarze oraz skargi i reklamacje związane z Konkursem powinny być kierowane do Organizatora, a nie do serwisu Facebook.


8. Wysyłka nagród jest wyłącznie na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.


9. Biorąc udział w konkursie zgadzasz się z polityką prywatności dostępną TU.


10. Biorąc udział na INSTAGRAM bądź FACEBOOK, pamiętaj aby przy udostępnianiu zdjęcia bądź dodawaniu komentarza użyć #gugusiowysen 

11. Więcej informacji o bezpieczeństwie Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności TU.


Miłej zabawy!!!
Odkryj sekret nawilżenia razem ze mną.

Odkryj sekret nawilżenia razem ze mną.

Woda stanowi ponad 60% do 65% ciężaru naszego ciała, dlatego warto pamiętać by stale ją uzupełniać. Jednym z największych zbiorników wodnych organizmu jest skóra. Zawarta w niej woda (6-8 litrów) odpowiada aż za 10% całkowitej masy ciała. Woda przechowywana jest głównie w skórze właściwej – stanowi ok. 70% jej objętości. Zawartość wody spada w płytszych warstwach skóry: odpowiada ona jedynie za 10-20% ciężaru warstwy rogowej naskórka (stratum corneum). Skóra magazynuje wodę, a jednocześnie umożliwia jej cyrkulację. Zawarte w głębokich warstwach skóry właściwej proteoglikany, takie jak kwas hialuronowy, pozwalają zgromadzić w sercu skóry zapas wody. Gdy skóra jest dobrze nawilżona, wodą wypełnia się każda jej komórka – aż po wchodzące w skład naskórka keratynocyty.*

Skóra potrzebuje ciągłego nawilżenia, dbania o nią nie tylko od wewnątrz pijąc wodę, ale również od zewnątrz stosując odpowiednie kosmetyki.
Trzy poziomy optymalnego nawilżenia skóry:
1) GROMADZENIE wody we wszystkich warstwach naskórka – dzięki naturalnie obecnym w skórze białkom wiążącym wodę. Białka te, z których najbardziej znanym jest kwas hialuronowy, pozwalają magazynować wodę w skórze.
2) ZATRZYMYWANIE wody poprzez ograniczenie parowania. Bariera skórna musi być odpowiednio szczelna. Jej złożona z keratynocytów oraz wzmocniona cementem międzykomórkowym i filmem hydrolipidowym struktura skutecznie zatrzymuje wodę w skórze.
3) UWALNIANIE wody przenikającej ze skóry właściwej ku naskórkowi. Woda z krążącej krwi jest przechowywana w skórze właściwej – prawdziwym „zbiorniku wodnym”. Stąd przenika do naskórka i jego warstwy rogowej. *
Zaburzenia mechanizmów gromadzenia wody na tych trzech poziomach może prowadzić do odwodnienia, czyli uczucia ściągnięcia skóry.  Jak się domyślić można wpływ na to mogą mieć różne czynniki m.in. zła dieta i zbyt małe spożycie wody; zmiany temperatur, za gorąco, za zimno itp.; zmiany hormonalne, np. ciąża; wiek; stosowanie zbyt intensywnej pielęgnacji oczyszczającej.

Naukowcy Yves Rocher podjęli się zadania na znalezienie rośliny, która zainspirowałaby do stworzenia jeszcze lepszej pielęgnacji skóry. Taką rośliną są sukulenty Carpobrotus edulis, z której naukowcy Yves Rocher wydobyli co najlepsze - wodę komórkową.

Cała seria kosmetyków z wyciągiem z Edulisa to HYDRA VEGETAL. Główne przesłanie to 48- godzinny efekt nawilżenia, odżywienie i promienna cera.


Od kiedy stosuję całą serię moje samopoczucie od samego rana jest o niebo lepsze. Pierwsze co zrobię zanim jeszcze wypiję kawę, to porządne nawilżenie twarzy. Wykonuję wtedy kilka kroków, dzięki którym dzień rozpoczyna się lżej i bez tego okropnego uczucia ciągnięcia policzków. Wieczorem również używam serii Hydra Vegetal.
  1. OCZYSZCZANIE
  2. TONIZOWANIE
  3. NAWILŻANIE
Wracając jednak do moich ulubieńców i paczki otrzymanej od Yves Rocher Polska, muszę nieskromnie stwierdzić, że jest cudowna. Oprócz pełnej serii kosmetyków otrzymałam małą konewkę w kolorze błękitu nieba i wody, razem z sukulentem, w niej umieszczonym. Bardzo przyjemny upominek, który towarzyszy mi codziennie dodając uroku w łazience.

Idealne do oczyszczania skóry to mleczko do demakijażu, odświeżający żel do mycia twarzy.

NAWILŻAJĄCE MLECZKO DO DEMAKIJAŻU
Delikatnie usuwa zanieczyszczenia i makijaż. Skóra jest miękka, nawilżona i odzyskuje komfort. Stosować codziennie rano i wieczorem na twarz, oczy i szyję za pomocą płatka kosmetycznego.**

Nie mam w zwyczaju się malować, jestem raczej z tych "naturalnych" a makijaż mam tylko od  święta. Ponieważ pracuję w domu to tusz do rzęs czy podkład/puder itp. używam tylko przy wyjściach na miasto. Nie mniej jednak miałam już okazję nie raz sprawdzić jakość mleczka i przyznam, że bardzo mi się podoba. Delikatna konsystencja bez parabenów, barwników czy olejów mineralnych z łatwością usuwa makijaż. Skóra przy tym jest zadbana, nawilżona i przyjemnie pachnie.

ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL DO MYCIA TWARZY
Odświeżający żel usuwa zanieczyszczenia i makijaż, pozostawiając skórę miękką i oczyszczoną. Stosować rano i wieczorem na zwilżoną skórę. Masować delikatnie, a następnie obficie spłukać.**

To jest strzał w dziesiątkę, jeden z ulubionych z całej serii. Przyjemna konsystencja żelu delikatnie masuje skórę dodatkowo ją oczyszczając. Taki masaż z rana pobudza do działania i dodaje energii, tym bardziej, że zapach energetyzuje. Żel oczyszcza skórę, która długo pozostaje odświeżona.

W sam raz do drugiego kroku, jakim jest tonizowanie pasuje tonik nawilżający.

TONIK NAWILŻAJĄCY
Usuwa zanieczyszczenia i pozostałości makijażu, pozostawiając skórę świeżą i promienną. Stosować codziennie rano i wieczorem na twarz i szyję za pomocą płatka kosmetycznego.**

Nigdy nie byłam przekonana do używania toniku, zawsze miałam po nim spiętą i naciągniętą skórę. Miałam uraz, dlatego jak w paczce znalazłam tonik użyłam go bez specjalnej chęci. Pierwsze co mi się spodobało to zapach, dopiero potem skupiłam się na tym jak fajnie oczyszcza skórę dając mi uczucie świeżości bez ciągnięcia skóry w każdą stronę. Nie jest moim faworytem, ale bardzo chętnie go używam.

Nawilżanie to istotny element w dbaniu o cerę, do tego mam dwa kremy, oba wyjątkowo wydajne i dobre jakościowo.


ŻEL - KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY 48H
Krem natychmiast sprawia, że skóra jest odżywiona i odzyskuje komfort. W ciągu 48h, skóra jest stale nawilżona, dzięki czemu zyskuje promienny wygląd od rana do nocy. Żelowa i lekka konsystencja kremu szybko wnika w skórę. Stosować rano i wieczorem na całą twarz.**

Ten krem w konsystencji żelowej towarzyszy mi od początku testów codziennie. Dzięki temu, że szybko się wchłania nie pozostawia tłustej warstwy na skórze a jedynie intensywnie ją nawilża. Latem nie lubię się malować, a ten krem bardzo fajnie rozświetla mi twarz, która zyskała swoje nowe Ja. Jest nawilżona i odżywiona, w dotyku delikatniejsza. Ten krem zostanie ze mną na długo, jestem o tym przekonana.

AKSAMITNY KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY 48H
Krem natychmiast sprawia, że skóra nawodniona. W ciągu 48h, skóra jest stale nawilżona, dzięki czemu zyskuje świeży i promienny wygląd od rana do nocy. Kremowa konsystencja kosmetyku szybko wnika w skórę. Stosować rano i wieczorem na całą twarz.** 

Ten krem również mi przypadł do gustu, jednak zostawiłam go na później. Krem równie szybko się wchłania i równie pięknie pachnie. Skóra po tym kremie jest tak samo porządnie nawilżona jak przy żelowym. Krem jest bardzo kremowy, gęściejszy niż w konsystencji żelu.
Dużym plusem jest ich wydajność, ponieważ już niewielka ilość wystarczy do nałożenia na skórę twarzy. Po użyciu kremu mamy uczucie świeżości i delikatnego ochłodzenia, co przy obecnej pogodzie bardzo fajnie się sprawdza. Miękka i delikatna skóra przez cały dzień to przyjemne uczucie, do którego chętnie się powraca.

Kremy przypadły również do gustu pszczołom, które aktywnie brały udział w robieniu zdjęć. 




Moje trzy kroki uzupełniam wykonując peeling twarzy oraz używając serum w płynie.

ROZŚWIETLAJĄCY PEELING DO TWARZY
Usuwa martwe komórko naskórka i zanieczyszczenia. Skóra jest gładka, miękka i pełna blasku. Stosować 2 razy w tygodniu na zwilżoną twarz. Po nałożeniu delikatnie masować, a następnie spłukać.**

Ja i peelingi to nowe połączenie, nie specjalnie zwracałam uwagę na to jak powinno się dbać o cerę. Warto jednak się nad tym bardziej zastanowić, zwłaszcza jeśli chcemy aby długo była młoda i odświeżona. Cieszę się, że natrafiłam na ten konkretny peeling, a miałam już do czynienia z innymi, które mnie nie kusiły do dalszego korzystania. Tutaj jak już kilka razy wspomniałam, dużą przewagę całej serii daje cudowny zapach, no i oczywiście konsystencja kosmetyków. Delikatny masaż całej twarzy dwa razy w tygodniu usuwa martwy naskórek pozostawiają skórę miękką i rozświetloną.

ULTRA NAWILŻAJĄCE SERUM W PŁYNIE
Lekka formuła w postaci mikrokropelek, bogata w skoncentrowane substancje aktywne, pobudza i natychmiastowo nawilża skórę. Z dnia na dzień cera staje się nawodniona, odzyskuje komfort i blask.**

Najlepsze zostawiłam na koniec, serum ultra nawilżające w płynie to HIT całej serii z wyciągiem z edulisa. Serum razem z pozostałymi kosmetykami potrafi zdziałać cuda i z okropnie suchej, w kiepskiej kondycji skóry twarzy sprawić, że będzie delikatna i rozświetlona, a przy tym cudownie i intensywnie nawilżona.
Dla mnie serum ma konsystencję galaretki, ale tak naprawdę są to mikrokropelki mocno skoncentrowane. Wszystko w tym serum sprawia, że chce się go ożywać, a samo dbanie o skórę to czysta przyjemność.

Warto zwolnić i w tym pędzie świata odnaleźć odrobinę czasu dla siebie i swojej skóry. Już widzę poprawę jej kondycji i moje lepsze samopoczucie. Zwłaszcza, kiedy telefon przy robieniu selfie pisze "Kobieta 23" zamiast "Kobieta 32". Tak mój kochany niebiesiutki Xiaomi 5 plus pokazuje mi ile mam lat, a jeśli pokazuje mniej niż mam, to czy nie jest to wspaniałe?

Gdybym miała wybrać ulubieńca to byłoby mi bardzo trudno, każdy z tych kosmetyków ma w sobie coś przyciągającego, co sprawia, że chce się go używać. Jednak numerem jeden zawsze będzie mała i poręczna buteleczka z serum w płynie.

Stosowaliście cokolwiek z tej serii? Jeśli jeszcze nie to bardzo was zachęcam, kosmetyki warte są swojej ceny.

*Specyfikacja naukowa od Yves Rocher Polska
** Opakowanie produktu.
IV Wrocławskie Spotkanie Blogerek. Wrocław zbliża ludzi.

IV Wrocławskie Spotkanie Blogerek. Wrocław zbliża ludzi.

To prawda, za każdym razem gdy się w nim zjawiam mam nieodparte wrażenie spokoju a jednocześnie szaleństwa. Wroclove bez wątpienia zbliża ludzi. Zawsze mam to szczęście, że poznaje tam wspaniałe osoby, z którymi po chwili rozmowy, czuje jakbym znała całe życie. 10 maja miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w IV Wrocławskim Spotkaniu Blogerek, mimo że dzień zapowiadał się fatalnie - korki i moje drobne spóźnienie - okazało się, że będzie cudownie i wyjątkowo intensywnie.

Spotkanie zorganizowały cudowne kobiety, blogerki: Elwira, znana też jako Zabiegana Mama oraz Karolina, która prowadzi bloga OdNova. To już drugie spotkanie organizowane przez dziewczyny, na którym miałam przyjemność być i marzą mi się kolejne.

Podobnie jak w ubiegłym roku ugościła nas Restauracja Novocaina, mieszcząca się w Rynku. Jeśli macie ochotę na pyszne włoskie jedzenie w cudownym klimacie to jest to miejsce, w którym musicie się zjawić. W trakcie spotkania czekał na nas smaczny obiad i wyjątkowy deser. Było pysznie, sami musicie się o tym przekonać.




Elwira i Karolina zadbały również o naszą wiedzę w zakresie nowości na rynku wózków oraz współpracy z firmami. Wiedza niezwykle przydatna, którą warto wykorzystać. 
Ale wracając do wózków, dzięki uprzejmości sponsora, czyli sklepu 3 kiwi baby, przedstawiciele marek Stokke, Bugaboo oraz Silver Cross opowiedzieli nam co nieco o przywiezionych nowościach, z którymi później miałyśmy sesję zdjęciową po Wrocławiu. Każdy z wózków miał w sobie coś co mi się spodobało.
Zerknijcie też na Facebook i Instagram sklepu 3 KIWI.


Oczywiście gdybym teraz potrzebowała wózek wybrałabym Stokke, który  darzę miłością od długiego czasu. Stokke Trailz to wózek idealny na każdy teren, wygodny i wytrzymały.


Bardzo miło zaskoczyła mnie firma Bugaboo, która swój wózek stworzyła dzięki recyklingowi. Podziwiam i bardzo polecam, wygodny i lekki, do tego ten design w tukany, po prostu wart uwagi.


Sama miałam przyjemność prowadzić wózek Silver Cross Surf - klasyczna elegancja z Wielkiej Brytanii. To ten wózek jest wybierany przez Rodzinę Królewską, mam nadzieję, że choć w części mi pasuje.


Po prezentacji wózków przedstawiciele firmy 3 kiwi przygotowali dla nas upominki, które widzicie na zdjęciu poniżej. Pas do noszenia fotelika na ramieniu, szkoda że takiego nie miałam przy moich chłopakach. Wino, ciasteczka do kawy, przywieszki, pendrive i przywieszka do samochodu "baby on board". Bardzo przyjemny upominek, który mam nadzieję się przyda w całości.


Jak już nacieszyłyśmy oko wózkami przyszła kolej na odrobinę wiedzy potrzebnej w pracy blogera. Justyna z NEO24 bardzo rzeczowo przedstawiła nam wiadomości, które z pewnością wykorzystam w przyszłości. Wykład był interesujący i wciągający.


Po krótkiej przerwie obiadowej przyszła kolej na firmę ETA, której właściciel przedstawił nam kilka ciekawych artykułów gospodarstwa domowego potrzebnych do ujarzmienia bałaganu czy też głodnych brzuchów naszych domowników. Sami zobaczcie ile tego jest, o TUTAJ. Na dokładkę otrzymaliśmy rewelacyjny blender, który w ruch poszedł jeszcze tego samego dnia. W końcu będę szaleć z koktajlami i zupami krem. Jeśli szukacie takiego blendera zerknijcie, gdzie kupić go najtaniej TU.



Na deser i nie mówię tu o przepysznym i rozpływającym się w ustach serniczku od Novocaina, ale o prezentach dla naszych dzieci. Każde z nich dostało spersonalizowany upominek od Dobre Zabawki, o których jeśli chcecie mogę Wam więcej opowiedzieć przy okazji nowego wpisu.

Zdjęcie zrobione na szybko, klocki PLUS PLUS, które są w użyciu dzień po dniu. 


Gdyby nie Rafał Ryziński nie miałybyśmy takich świetnych zdjęć. Zachęcam was do śledzenia profilu Rafała na Instagramie i Facebooku. 

Na sam koniec zostawiłam to co najważniejsze, czyli uczestniczki. Przecież bez nas nie byłoby tego spotkania. Cudowne kobiety, które warto było poznać.


Zmysłowo pachnący duet.

Zmysłowo pachnący duet.

Nie od dziś wiadomo, że Le Petit Marseillais pochodzi z Prowansji, krainy zapachem i kolorem płynącej. Do dziś kampanii było już wiele, każda jedna wyjątkowa i wspaniale pachnąca. Udział wzięłam w wielu z nich, a recenzje otrzymanych kosmetyków znajdziecie tu: Le Petit Marseillais. Tym razem kampania skierowana została do par, które odkryły nowości od Le Petit Marseillais.

Żele zapakowane były w białym pudełku z kolorowym nadrukiem. Niezwykle urokliwe, jak zawsze zresztą.
Jeden dla Mnie:
Żel pod prysznic Le Petit Marseillais Granat. Owoc ten, jest pełen niespodzianek i taki sam jest jego wymykający się jednoznacznym określeniem aromat. Subtelny, lecz wyrazisty. Delikatny, lecz trwały.*

Delikatny żel pod prysznic Śródziemnomorski Granat nawilża i odświeża, łagodnie oczyszcza skórę, otulając ją owocowym zapachem.
  • pH neutralne dla skóry.
  • Testowany dermatologicznie.
  • Biodegradowalna baza myjąca.
  • Wzbogacony o składniki nawilżające pochodzenia roślinnego.
Drugi dla Niego:
Żel pod prysznic Le Petit Marseillais Czerwona Pomarańcza i Szafran. Współgrają w nim dwie nuty, których natura jednocześnie przyciąga i zaskakuje. Musująco, orzeźwiająco i świeżo. Odkryj zmysłowo pachnący duet już dziś!*

Żel pod prysznic dla mężczyzn inspirowany naturą to formuła 3 w 1, która łagodnie oczyszcza ciało, twarz oraz włosy, co jest dużym ułatwieniem dla mężczyzny. Po prysznicu zarówno włosy, jak i skóra są nawilżone i pachnące odświeżająco i energetyzująco jednocześnie.

  • pH neutralne dla skóry.
  • Testowany dermatologicznie.
  • Biodegradowalna baza myjąca.
  • Wzbogacony o składniki nawilżające pochodzenia roślinnego.

Żele oceniam bardzo pozytywnie, oba zapachy mi się podobają, zwłaszcza ten dla męża. Używamy ich z wielką przyjemnością. Dobrze się pienią i łatwo spłukują, do tego oczyszczają skórę dając im mega nawilżenie, dodatkowo odświeżają i sprawiają, że skóra jest delikatna. No to czego chcieć więcej? Przyjemności, którą zyskamy wprowadzając magiczny rytuał przed i w trakcie kąpieli. Świeczki, muzyka i dużo piany na pewno bardzo poprawią humor i sprawią nam wiele radości.

Ty też możesz zostać Ambasadorką Le Petit Marseillais, o TUTAJ.


*Materiały otrzymane w ramach kampanii zmysłowo pachnący duet.
#zmysłowyduet #ambasadorkalpm 
Copyright © 2016 GUGUSIOWO , Blogger